wtorek, 19 sierpnia 2014

Witam!

Więc może od początku. Kim jestem? Jestem zwykłą dziewczyną, na którą nie zwraca się uwagi w tłumie (no chyba że akurat na Ciebie wpadłam, lub potknęłam się o swoje nogi). Studiuję kierunek, który właściwie nie do końca mnie interesuje. Powinnam być teraz na etapie rozpoczynania pisania pracy licencjackiej, ale obecnie zastanawiam się jak zacząć uczyć się do poprawki z przedmiotu o Unii Europejskiej.
Co tu robię? Jestem bardzo zestresowana i stwierdziłam, że muszę wyrzucić z siebie trochę emocji, które się we mnie gromadzą. Nie, nie będę pisała o tym jak beznadziejne mam  życie (no może czasami się zdarzy, wybaczcie), chciałabym się skupić na tym co lubię, czyli na sporcie. Ze wskazaniem na siatkówkę.
Od razu uprzedzam, że wybitnym znawcą przedmiotu nie jestem. Zasadniczo gdyby ktoś powiedział mi rok, no dobra półtora roku temu, że dzisiaj będę kochała siatkówkę i nie będę mogła przeżyć bez zobaczenia jakiegoś meczu przez tydzień powiedziałabym, żeby... No wiadomo. Kiedy jeszcze jakiś czas temu widziałam jak tata oglądał jakiś sport, a przeważnie była to siatkówka jakoś mnie odrzucało. Zawsze kibicowałam tym, którzy już prowadzili, no bo wiadomo mecz się wcześniej skończy, a ja uzyskam dostęp do telewizora (uroki posiadania jednej sztuki w domu).
Potem nadszedł dzień 7 czerwca (mecz Polska - Brazylia), dzień w którym pokochałam siatkówkę. Wróciłam zmęczona z uczelni, jakiś egzamin wtedy był o ile dobrze pamiętam usiadłam przed telewizorem nie mając siły się ruszyć. Kilka piłek i byłam załatwiona. Na początku wiadomo, głupie pytania laika: a ta Brazylia to dobra? itd. Trudno było mi też połapać się w zasadach, ale to wciąga. Mnie wciągnęło. Dlaczego akurat ten mecz? Przecież wcześniej widziałam tez fragmenty innych i przy każdym mogło mnie ruszyć. A no dlatego, że to nie był mecz ligowy, a mecz Reprezentacji Polski, któremu towarzyszą zupełnie inne emocje. Pamiętam wszystko aż do tego meczu z Bułgarią, który pożegnał nas z marzeniami o Final Six. Potem były Mistrzostwa, a ja oglądałam już każdy mecz Reprezentacji, który był transmitowany aż do tej chwili. Niestety musiałam się ograniczyć do transmisji telewizyjnych, nie miałam okazji odwiedzić żadnej hali, ale myślę, że kiedyś i na to przyjdzie pora.
Ale wracając do tego co ważne. Nie jestem może ekspertem jak pan Bosek, czy Ireneusz Mazur (który jest moim ulubionym komentatorem - lubię jego poczucie humoru), ale też mam swoje zdanie na pewne tematy. Cenię ludzi za to, że posiadają swoje opinię i owszem powinni się nią dzielić. Jednak to co przeczytałam ostatnimi czasy sprawiło, że się zestresowałam.
Wokół reprezentacji ostatnimi czasy już dużo kontrowersyjnych tematów (od zatrudnienia Antigi po sprawę Kurka), a jak widzę ludzie uwielbiają to komentować w internecie. I może właśnie dlatego że moje osobiste zdanie znacznie różni się od tego co czytam, postanowiłam się tutaj pojawić. I wypowiedzieć.
Być może nie zajrzy tutaj nikt. Być może ktoś przeczyta i pomyśli "głupia". Jego prawo. Ale kaman jesteśmy Polakami, tutaj każdy zna się na wszystkim, więc czemu nie miałabym poudawać, że tez się znam. A co! A tak na serio. Chodzi mi o to, żeby zapisać gdzieś te swoje przemyślenia, a może kiedyś wrócić do nich i pomyśleć, że w tej sprawie miałam rację, ale w tej drugiej się myliłam. I po raz kolejny powtarzam: NIE UWAŻAM SIĘ ZA EKSPERTA, jestem kibicem, który śledzi poczynania kadry i mocno im kibicuje. Ale chyba jestem dziwna, bo w nich wierzę. Cały czas. I cały czas uczę się siatkówki.

A no i jeszcze jedno. Odnośnie mojego nicku. Ni wynika on z wielkiej miłości do Mateusza Miki. Nic z tych rzeczy. Mateusza lubię i cenię jako gracza, ale prawdę mówiąc usłyszałam o nim krótko przed pojawieniem się powołań. Nick wziął się stąd, że moja rodzina w ten właśnie sposób skróciła sobie moje imię.

Do zobaczenia następnym razem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz